Czasem warto pokusić się o napisanie czegoś inspirując się twórczością kogoś innego. Dziś miałam przyjemność spotkać się z wierszem H. Poświatowskiej. Pozwolę sobie przytoczyć najpierw jej dzieło, a później moją (nie koniecznie) wesołą improwizację na ten temat. Miłej lektury.
byłeś dla mnie tylko czworokątem papieru
lecz moje serce ma właśnie taki kształt
byłeś więc moim sercem
i ten sam pospieszny rytm ożywiał papier
powiększał do rozmiaru drzewa
twoje słowa były liśćmi
a smutek mój wiatrem
twoje słowa jaśniały kolorem
od moich oczu
i od moich ust chciwie chwytających słowa
i od dłoni
którymi rozrywałam koperty tak delikatnie
jak gdybym na włókna
rozrywała twoje bijące serce
upłynęły dwa lata
mój krzyk przysypał biały śnieg gęsiego pierza
biały krzyk gęsiego pierza poplamiony czerwienią
pociemniał zapach
i tylko drzewo -
pamięć rośnie zaborczą zielenią
A tu coś mojego:
Zaprosiłam cię w swe progi
Otwarłam drzwi życia zamaszyście
Wszedłeś jak do siebie
Rozsiadłeś się wygodnie
Minęło wieków parę
Zmieniła się epoka
Nie pasowałam do poglądów
I ukrytych szczelnie siwych pasemek
Malowałam zawzięcie ściany
Wieszałam nowe firanki
Kwieciem oplotłam swe słowa
Wszystko na nic
Kurz otulił mnie niczym
Na strychu zbędny rupieć
Serce rdza oplotła
Włos szron ubielił
Czas się dla mnie nie zatrzymał
Wcale
Próbuję nadążyć za światem
Jednak nie wiem w którą stronę iść
Skoro zabrałeś ze sobą wszystkie mapy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz