![]() |
zdjęcie z pixabay.com |
Czasie przeszły.
Najpewniej liczysz na koniec świata (mój dla uściślenia),
Czarną dziurę w sercu, którą zalać próbuję łzami.
Niestety jestem dużą dziewczynką (życie nauczyło mnie wielu rzeczy)
Jestem więc twarda i nie daję sobie odgórnie oznaczać mety.
Chwila zwątpienia nie generuje pozostałej części roku.
Pierś do przodu, oddech równomierny, uśmiech dyskretny:
Profesjonalizm nadal w cenie.
Jestem twarda i nie daję sobie odgórnie oznaczać mety.
Tylko nocą, kiedy zdejmę zbroję codzienności
Atakują mnie komary wspomnień
Kąsają boleśnie, zaciskam więc zęby i oczy.
Odliczam godziny by dotrwać do rana.
W końcu jestem już dużą dziewczynką.
Najpewniej liczysz na koniec świata (mój dla uściślenia),
Czarną dziurę w sercu, którą zalać próbuję łzami.
Niestety jestem dużą dziewczynką (życie nauczyło mnie wielu rzeczy)
Jestem więc twarda i nie daję sobie odgórnie oznaczać mety.
Chwila zwątpienia nie generuje pozostałej części roku.
Pierś do przodu, oddech równomierny, uśmiech dyskretny:
Profesjonalizm nadal w cenie.
Jestem twarda i nie daję sobie odgórnie oznaczać mety.
Tylko nocą, kiedy zdejmę zbroję codzienności
Atakują mnie komary wspomnień
Kąsają boleśnie, zaciskam więc zęby i oczy.
Odliczam godziny by dotrwać do rana.
W końcu jestem już dużą dziewczynką.

Wydaje mi się że to było jakby wczoraj
OdpowiedzUsuńA przecież już przeszło tyle czasu
Nic się w tym życiu nie zmieniło
A tyle przyszło już zmian
Śmiej się moje dziecko śmiej
W tym życiu tylko smutek i śmierć
I jeśli nasze wariactwo może być
"Jak ptak uwięziony na drucie"
Lub "się żyje jak człowiek"
Który buduje swoją przyszłość i przeszłość
To dokąd zaprowadzi nas nasza nieobecność
Mieszkam sam w tym przeszłym życiu
Winny zbrodni życia w cudzym świecie
A jeśli historia do was należy
Ludzie prostych słów niezłożonych form
I jeśli jak rybak łowicie własną przyszłość i przeszłość
To dokąd was ona doprowadzi
Przyniosłem to wszystko i rzuciłem w kąt
Na noce bez nadziei i słów
Prawdziwych i kłamliwych
I czasem tylko jeszcze jedna myśl
Jak anioł białym skrzydłem muska
Po co to wszystko
Palce szeleszczą oplatając
Nakrochmalony jasiek
Tęsknota jest jak odbicie
W rozstrzelanym lustrze
Siedmiu lat nieszczęść
I dokąd mnie prowadzicie
Wy marionetki nowego Boga
I jeśli u szyi uwieszony sznur
Czyż nie jestem dzwonem
Własnego nieszczęścia
I któż odważy się wydać z niego dźwięk
Ludzie prostych form nienawiści
Do własnego bliźniego
Z pogardą patrzycie w lustro
Plujecie sobie w twarz
I gdzie tu miejsce na waszą miłość
Nienawiść po nocy się wam śni
I jeśli jeszcze jedną kawę wypiję pod dachem
I jeśli jeszcze ten raz pocałuję twoje usta
A później już tylko zatracenie
To gdzie miejsce na lepsze jutro
Piękne to. Takie "dogłębne"
OdpowiedzUsuńCzasami zastanawiam się co lepiej się sprzedaje - śmiech, radość o poranku, nie ten szyderczy śmiech, bo on akurat jako kabaret w cenie. Czy łzy ludzkie, cierpienie. Łatwiej żyć będąc człowiekiem radosnym, czy łatwiej żyć niosąc w sercu smutek? Powiem z własnego doświadczenia, że diabelnie trudno żyć z uśmiechem i radością w sercu, gdy każda dosłownie kosteczka ciele fizycznie boli. A przecież dla samego bólu to bez różnicy. Boleć będzie czy człowiek radosny, czy człowiek smutny. Co do wiersza Kamilo, smutny jakoś. Ogólnie świat posmutniał w ostatnim czasie. Serdeczności
OdpowiedzUsuńBardzo popularne jest teraz pozytywne myślenie bez negatywnych emocji, stepowanie na tęczy, bycie najlepszą wersją siebie. To wszystko wygląda jak w wierszu. Niestety. To nie świat posmutniał, a ludzie nabyli niezbyt wesołego diświadczenia.
Usuń