Dziś zapraszam do mnie w nastroju melancholijnym. Pomyślmy o tym co było, minęło. Czy chcielibyśmy, aby wróciło? Czy może lepiej jest, że znajdujemy się tam gdzie jesteśmy teraz? Miłej lektury.
Słońce
Ogrzewało
Nasze pełne szaleństwa głowy
Chodziliśmy cali w bąbelkach
Motyle fruwały nam w brzuchach
Ręce nasze wiecznie zajęte
Na horyzoncie nasze oczy
Zostały mi
Tylko moje inicjały
Wycięte na korze drzewa
I jeszcze jeden wiersz. Może w podjętej tematyce? Sami zdecydujcie.
Szliśmy za ręce
Przez ciemny las
Nie straszne nam były
Ciemność i wilki
Gdy zerwał się wiatr
Co siłą nas zmiótł
Rozerwał węzeł gordyjski
Teraz wśród drzew
Słychać mój płacz
A dłonie marzną samotne
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz