Z lekkim poślizgiem, za który przepraszam.
Mam nadzieję, że uda mi się przebłagać Was kilkoma dzisiejszymi wersami.
Zapraszam.
Twe wyciągnięte dłonie
Obiecują
Lepsze później
Teraz jeszcze z kurzem na skroni
Czeka
Aż nadejdzie lepsze
Obiecywane przez
Wędrownych jasnowidzów
Dlaczego nie chcemy tego
Co mamy dziś
W dziurawe kieszenie
Nałapanych nadziei
Wróżki z ekranów
Krzyczą o końcu świata
Obiecują wielką odmianę
Naiwni wierzymy
Że będziemy mieli
Wszystko
A jedyne co uda się osiągnąć
To my sami
A może to aż MY?
Obyśmy to byli my, a nie jakaś nasza odmiana.
OdpowiedzUsuń