Próbujesz zawrócić potok mych słów
Tak jak zawróciłeś mi w głowie
Rumiane lica niczym pochodnie
Puchną z nadmiaru emocji
Knoty języków odliczają
Sekundy do wybuchu
Trzy
Dwa
Jeden
Granaty oskarżeń
Wybielonych dłoni i codziennych haseł
Seriami z karabinów
Lecą wyświechtane frazesy
Ukryć próbujemy się w okopach
Dobrego imienia
Będziemy walczyć do utraty tchu
Aż w worku z amunicją zaświeci
Pustką
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz