niedziela, 9 stycznia 2022

Papierem z listów miłosnych od ciebie pozacinałam nadzieję

zdjęcie z pixabay.com



Papierem z listów miłosnych od ciebie pozacinałam nadzieję.
Palący ten ból nie ustaje nawet na chwilę.
Możliwe, że nie pomaga posypywanie ran wspomnieniami.
Z nacięć płynie czerwone wino, które łapię w kryształowy kieliszek
I popijam wieczorem przy dźwiękach (raczej smutnej) muzyki.
Nawet atak serca nie przyniósłby spokoju.
Po tamtej stronie martwiłabym się, że nie przeczytam już listów od ciebie
Tych którymi pozacinałam nadzieję.
Chciałabym być już ponad tym wszystkim.
Nie krwawić, rany opatrzyć spokojem i syrop na radość wypić do dna.
Nie trzymać w głowie wszystkich migawek z przeszłości.
Jednak papierem z listów miłosnych od ciebie pozacinałam nadzieję.
Nie dla mnie spokój ducha.

2 komentarze:

  1. Smutno mi się zrobiło jakoś. Patrzę na ten nasz kochany świat i smutnawy wokoło. Jak najwięcej tego syropu na radość i powrót nadziei. Czasami zadaję sobie pytanie - co to za miłość, że boli. Dziwna ta miłość nasza ludzka, bo koniecznie musi boleć. A może to nie jest miłość, bo miłość z założenia powinna być szczęściem, radością. Może ludzkość na to uczucie niespełnienia złe dobrała słowo i słowniki źle tłumaczą. Samych dobroci, radości i szczęścia <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samych dobroci i jak najmniej potrzeby picia syropu na radość.

      Usuń