![]() |
| zdjęcie z pixabay.com |
Jak koraliki przesuwam wszystkie z wyszeptanych słów.
Upiekłaś kiedyś spełnienie marzeń (o jakże dobrze smakował mi ten dzień).
Osłodziłaś życie samą sobą i modlę się by nie zapomnieć nigdy
Tego jak bardzo miało się wtedy wszystko spełnić.
Spal wszystkie moje listy i na strzępy podrzyj wiersze.
Nie mówmy już nic o spisanych myślach i wyznaniach.
Zapomnijmy już o wszystkim, bo czy warte to jest choć westchnienia?
Zbudujmy sobie inny świat z nowych wersów i uśmiechów .
Nie potrzebne ci są już moje dłonie (w twoim całkiem nowym świecie).
To mógł być ktokolwiek (to powinien być ktokolwiek inny).
Jednak to ja śmiem wątpić w stabilność naszych fundamentów.
Spal wszystkie moje listy i na strzępy podrzyj wiersze.
Osłodziłaś życie samą sobą i modlę się by nie zapomnieć nigdy
Tego jak bardzo miało się wtedy wszystko spełnić.
Niestety zmieniło się nagle wszystko.
Zbudujmy sobie więc inny świat z nowych wersów i uśmiechów.
Kto wie może kiedyś znów trafimy na siebie?

Wstrząsający opis relacji, choć z zakończeniem pozytywnym. Pozdrawiam i pięknego czasu. Osobiście nie lubię, gdy muszę kogoś poprosić by spalił moje listy. Niby to lekcja przerobiona i należy dziękować za nią. Jednak czasami jest i to też zbyt wysoka cena. Niestety niejeden budynek runął, gdy okazało się, że fundamenty niezbyt stabilne, lub użyty wadliwy materiał. To taka moja refleksja ogólnie. Mit Syzyfa całkiem ma się dobrze w swojej aktualności :)
OdpowiedzUsuńW wierszu jak w życiu.
Usuń