Spotkamy się w milczeniu
Dłoń moją ujmiesz
By złożyć pieczęć pocałunku
Ofiar nie pragnę
Wszak nie po drodze mi
Do niebiańskich bogiń
Władających niepodzielnie
Oczy zasnute bielmem znikomości
Wyleczy czas i dobre słowa
Codzienności plastrem
Owinę stłuczone marzenia
Na nowo nauczysz mnie stąpać
Po ziemi co kręcić się nie chce
Co stoi w bezruchu niestrudzenie
W pogardzie mając marzenia
Na nowo patrzeć będę
Tam gdzie zaczyna się jutro
By dzisiaj nie nasiąkało
Tym co w darze miało wczoraj
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz