sobota, 7 lipca 2018

Dziś trochę inaczej. Zapraszam na Drabble



Dziś zamiast wierszy podzielę się moimi Drabblami.
Śpieszę z wyjaśnieniem. Otóż drabble to opowiadanie mające równo sto słów. Pierwsze będzie opowiadanko stworzone na konkurs w grupie na Fabebooku, gdzie tematem przewodnim były korzenie. Drugie to już luźna wariacja, którą upchnęłam w setce słów. Zapraszam do lektury.



1.
Ciemność otulała las. Nikt nie widział postaci stojącej pod drzewem. Nieopodal również niewidoczny spoczywał worek zawierający małżonkę bohatera. Martwą rzecz jasna. Łopata została wbita w ziemię, jednak po kilku machnięciach i wiązance niekulturalnych wyrażeń miejsce kopania uległo zmianie. Po godzinie nieudanych prób, człowiek ten oparł się o narzędzie i otarł pot z czoła. Gdyby nie ciemność, na jego twarzy czerwonej ze zmęczenia, zauważylibyście wściekłość. Ten babsztyl nawet po śmierci utrudnia mu życie. Westchnął żałośnie, zrobił kilka kroków i wbił łopatę w ziemię. Sędziwy trzonek nie wytrzymał ciążącego na nim poczucia odpowiedzialności i złamał się.
- Cholerne korzenie – wściekle wyszeptał mężczyzna.



2.
Zapięła pas i poczuła, że samolot unosi się. Przymknęła oczy i rozluźniła się. Uwielbiała latać. Myśli dryfowały w okolicy puchatych chmur, gdy nagle jej uszu dobiegł dźwięk pękającej bańki. Wzmocniony jednak wielokrotnie. Zdezorientowana otworzyła szeroko oczy. Rozejrzała się dookoła z zainteresowaniem. Nic. Wzruszyła więc ramionami i powróciła do poprzedniego stanu marzeń na jawie. Jednak za moment znów usłyszała ten dźwięk. Zaintrygowana postanowiła nie poddawać się łatwo. „Plum”, kolejny raz i ponownie. Nie mogła wierzyć własnym oczom. Pasażerowie samolotu wybuchali jak bańki mydlane. Znikali! Wszyscy po kolei! Zerwała się na równe nogi. Już otwierała usta, by krzyknąć. „Plum…”. Samolot leciał nadal.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz