Wieczór mamy idealny do rozmyślań. Zapraszam do lektury.
Zdjęciami pozaklejałeś
Drzwi i okna
Nie widząc wschodów słońc
Naszego życia
Nie liczysz dni
Które zostały nam do końca
Patrzą na ciebie
Co dzień te same twarze
Zastygłe w grymasie
Sztucznej sympatii
Nie znajdziesz w nich
Ni szczypty zrozumienia
Gdy przyjdziesz w trwodze
Prosić o łyżkę cukru
By osłodzić gorycz smutku i porażki
Zerwij łańcuchy przyzwyczajeń
Byś nie tłumaczył się przed nikim
Ze zmarnowanych
Szans
Nie rozwiązanych równań międzyludzkich
Zdjęciami pozaklejałeś
Drzwi i okna
Nie widząc wschodów słońc
Naszego życia
Nie liczysz dni
Które zostały nam do końca
Patrzą na ciebie
Co dzień te same twarze
Zastygłe w grymasie
Sztucznej sympatii
Nie znajdziesz w nich
Ni szczypty zrozumienia
Gdy przyjdziesz w trwodze
Prosić o łyżkę cukru
By osłodzić gorycz smutku i porażki
Zerwij łańcuchy przyzwyczajeń
Byś nie tłumaczył się przed nikim
Ze zmarnowanych
Szans
Nie rozwiązanych równań międzyludzkich
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz