piątek, 20 października 2017

Opowiadanie raczej "babskie"

Dziś serwuję shorcik. Nic wymyślnego, swojskie smaki. Mam nadzieję, że się spodoba. Miłej lektury.

          Wiatr wepchną się do pachnącej stęchlizną sieni, gdy tylko otworzyła drzwi wejściowe. Pajęczyny otulone warstwą kurzu poruszały się delikatnie od podmuchu powietrza. Obcasy stukały głośno, gdy powoli przemierzała pokój po pokoju. Delikatnie dotykała mebli, które budziły masę wspomnień. Lekki uśmiech zagościł wśród łez tęsknoty. Powoli weszła do sypialni babci. W kącie stał ciężki kufer, którego babcia nigdy nie pozwalała otwierać. Pamiętała jak razem z siostrą zastanawiały się, co babcia tam ukryła. Teraz otwierając go powoli nie mogła oprzeć się wrażeniu, że zdradza ukochaną opiekunkę. Jej serce biło z niewiarygodną prędkością, a ręce zaczęły się trząść z przejęcia. Oparła wieko o ścianę i zajrzała do środka. Szczerze mówiąc, sama nie wiedziała czego ma się spodziewać po skrzętnie ukrywanym sekrecie staruszki. Na wierzchu spoczywał mały czerwony toczek na grzebieniu, który zdobił głowę seniorki podczas uroczystości rodzinnych. Dostała go w pierwszym prezencie od dziadka i od tamtej pory nikt poza nią nie mógł go dotykać.
          Z przejęciem, bardzo powoli wstała i podeszła do lustra, nakładając na głowę ozdobę. Łzy znów stanęły w zapuchniętych od płaczu oczach. Po dłuższej chwili, jakiej potrzebowała, aby uspokoić się zauważyła, że pod pamiątkową ozdobą do włosów leżał list zaadresowany do niej. Jej imię zapisane było wyraźnymi literami, charakterem pisma babci. Wiedziała, miała taką wewnętrzną pewność, że to właśnie ten moment. To oczekiwana chwila, kiedy wszystkie rodzinne tajemnice zostaną wyjaśnione. Usiadła, rozdarła papierową kopertę i zaczęła czytać. Deszcz cichutko pukał w szyby, a ona rozumiała coraz więcej. Przed jej oczami przedstawiał się obraz dwojga młodych ludzi, którzy przyrzekli sobie miłość pomimo niechęci najbliższych. Dotknęła drżącymi placami równych liter, które powoli ukazywały jak uczcie jej dziadków zniszczyło dwoje innych ludzi, gdyż obydwoje podczas pierwszego spotkania byli po słowie. Teraz rozumiała, dlaczego staruszkowie tak bardzo oddalili się od swoich najbliższych. Wiedziała już dlaczego ich rodziny nigdy nie interesowały się życiem dwojga buntowników. Czerwony toczek stał się niemym strażnikiem uczucia dwojga straceńców, miał przypominać o życiach, które obydwoje narazili na śmieszność w całej gminie. Głośny szloch wyrwał się z piersi młodej kobiety gdy czytała zakończenie wiadomości. „Jedyne o czym marzyliśmy to poczucie szczęścia na własnym kawałku ziemi. Mam nadzieję, ze Bóg wybaczy nam tę zuchwałość.”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz