niedziela, 23 lipca 2017

Wyzwanie na temat: Scenariusz

- Cięcie! Co ty robisz? !
Spojrzałam na reżysera ze zdziwieniem? Już chyba setny raz przerabiamy tę scenę, a ja za każdym razem źle podaję szklankę z drinkiem! Z bezsilności sama bym się napiła.
- Kto? Ja? No szklankę podaję.
- Ty masz te szklankę podać, tak żeby on poczuł, że jesteś na niego zła. Jesteś lodowato uprzejma. Postaraj się! Nie grasz tu kłody dziewczyno!
Jestem wściekła. Nic nie mówię. Nie po to chudłam do tej roli dziesięć kilo, żebym teraz źle podawała tę cholerną szklankę.
- Jeszcze raz! Uwaga! Akcja!
- Kochanie. Zrobisz mi drinka? - już mdli mnie od tej kwestii.
- Jasne, z lodem? – już wiem, że w tym momencie on kiwa głową. Nalewam do szklanki płyny, kamera robi zbliżenie na mnie. Moja twarz ma nic nie wyrażać. Nie wyraża. Odwracam się i stawiam napój przed mężczyzną. Część tego co było w szklance ląduje na stole z pleksi. Tomek patrzy na mnie z lekkim zdziwieniem, ale dalej gramy. Siadam naprzeciwko i czekam na kolejny okrzyk oznaczający powtórkę sceny.
- Mamy to! – oddycham z ulgą. - Muszę się napić! To był ciężki kawałek chleba. Ludziska! Jutro weźcie się do roboty, a ty – reżyser zwraca się do mnie – wyśpij się, albo niech cię ktoś przeleci, bo jesteś sztywna jak kij od szczotki.
Wróciłam do garderoby i roztrzaskałam tę nieszczęsną szklankę. Miałam ochotę rozszarpać reżysera i w ogóle wszystkich na planie. To na pewno wina tych nieszczęsnych głodówek. Jak można oczekiwać od kobiety, że będzie tak okropnie chuda? Nawet w filmie? Nie mogłam się doczekać kiedy będę mogła usiąść i spokojnie zjeść schabowego z ziemniakami. Taki dzień jak dziś oddalał ode mnie moją nagrodę o jakieś lata świetlne. Usiadłam przed lustrem. Spojrzałam na siebie. Boże jaka ja jestem chuda. Chciało mi się krzyczeć, wręcz wyć z wściekłości. Jak mogłam zgodzić się na ten film? Niestety kasa była mi potrzebna i nie mogłam wybrzydzać.
- Palant. – powiedziałam na głos. Jak on mógł tak do mnie powiedzieć? Przelecieć? No fakt w moim łóżku już od dość dawna nie pojawił się żaden facet. Nie ma co ukrywać, za dużo schudłam i pokazywanie się komukolwiek bez ubrania nie należałoby do przyjemnych. Dzięki Bogu w filmie nie ma rozbieranych scen. Choć może i trochę szkoda… Taki Tomek, to niezłe ciacho. Z chęcią bym go schrupała. Choć wieść gminna niesie, że jest zajęty. Gdzieś poza branżą ma podobno chłopaka. Wcale się nie dziwię, zadbany, z poczuciem humoru. Nic dziwnego, że zajęty. Rozsiadłam się bardziej na krzesełku przed wielkim lustrem, z ambitnym planem zmycia makijażu. W tym momencie usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę.
Ku mojemu zdziwieniu do mojego królestwa wkroczył obiekt moich rozmyślań. Spojrzałam na niego pytająco i czekałam, aż się odezwie pierwszy. Stał tak, jakby niekoniecznie wiedział po co przyszedł.
- Chciałem sprawdzić czy wszystko u ciebie dobrze. – powiedział w końcu.
- Dobrze. Stresuje mnie ten film po prostu. Muszę się napić.
W odpowiedzi na moje wymówki. Tomek wyciągną z za pleców butelkę wina. I uśmiechną się łobuzersko, puszczając do mnie oko.
- Pomyślałem, że właśnie tego potrzebujesz.
Uśmiechnęłam się i zerwałam się po szklanki, uważnie omijając tę pobitą. Prawie z prędkością światła wygrzebałam niezbędne do picia wina elementy.
- Siadaj, tu masz korkociąg.
Rozsiedliśmy się na kanapie stojącej pod drugą ścianą. Wino było w sam raz, takie pół słodkie, a chłopak był w sam raz wesoły i rozmowny. Szybko zapomniałam, że miałam parszywy dzień. Jak niewiele trzeba, żeby poprawić sobie humor. Zaczęłam zazdrościć chłopakowi Tomka. Prawie ideał, tylko zajęty. No i dziewczyny go nie interesują. Po drugiej lampce zaczęło mi się kręcić w głowie. Wszystko z powodu głodówek do roli. Wiecznie byłam głodna, a w tej chwili byłam głodna i pijana. Gdybym mogła rzuciłabym się na tego przystojniaka, nie patrząc na to, że nie powinnam. Chciał mi pokazać zdjęcie chłopaka, przysunęłam się więc i wciągnęłam głęboko zapach jego perfum. Boże, jak on pięknie pachnie. Przymknęłam na moment oczy delektując się jego perfumami. W pewnej chwili poczułam na ustach jego usta, a jego dłoń powoli zaczęła wędrować po moim ciele. Nie otwierałam oczu, mruknęłam tylko przeciągle z radością. A jednak…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz