![]() |
| zdjęcie z pixabay.com |
Z głowy zrobiłam wieżę otoczoną fosą
Łez wylanych w bezsenne noce.
Tylu już próbowało wywarzyć drzwi,
Dostać się do środka (przejąć kontrolę).
Wojen setki, oblężeń tysiące:
Wciąż trwam na posterunku.
Nie pozwól zrujnować mojej perfekcji.
Wojen setki, oblężeń tysiące:
Spoglądam z góry z lekką trwogą.
Te mury nie są przecież niezniszczalne.
Gdy ogień zacznie narastać,
A wróg nie zmieni swych niecnych zamiarów.
Wciąż trwam na posterunku.
Nie pozwól zrujnować mojej perfekcji.
Póki co oddech mój nadal spokojny.
Z głowy zrobiłam wieżę otoczoną fosą.
Nie dotrą tam myśli złych kruki.
Zbyt wysoko unoszę kąciki ust.

Ciekawie bywa z wieżami. Z własnego doświadczenia - im wyższa, im bardziej warowna tym więcej potem gruzu. Bo cholery te wieże lubują się walić i to przeważnie z hukiem. Wystarczy jedno nieraz słowo, jedno zdanie, jeden podmuch albo trzęsienie ziemi i zostaje gruzowisko a uśmiech nie pomaga. Zostawiam pozdrowienia i życzenia pięknej wiosny mimo mojej katastroficznej wizji :)
OdpowiedzUsuńMiejmy więc nadzieję, że wieża. Nie będzie bardzo potrzebna. Księżniczki czuły przytłaczający ciężar życia w takowej i niektóre uciekały. Kto wie... Kto wie... Miłej wiosny. A wizja nie jest katastroficzna, a jedynie realistyczna.
Usuń