Pan Tymoteusz lokator nasz z dołu,
Chodził w sąsiadkę ciągle wpatrzony.
Stosował chwyty marketingowe
By wzruszyć struny… Te no… Uczuciowe.
Robił promocje, po cukier wpadał.
I sugerował, że by się nadał
Do życia we dwójkę na emileś wspólnym.
Uknuł więc sobie plan jakże bezbłędny.
Nie zrażał się wcale niepowodzeniami.
Wszak jego zamysł nie był do bani.
W końcu też skruszył kamienne mury,
Panna kupiła wszystkie te bzdury.
Skąd wiedział chłopak jak słowa sprzedać w woalu?
Przecież przez lata robił w detalu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz