Dziś zapraszam do wiersza stworzonego w zabawie na grupie warsztatowej na Facebooku. Wiersz miał być mocno erotyczny. Nie wiem czy wyszło. Mam nadzieję, że tak.
Jest taki ogień w mojej duszy
Co pali spierzchnięte usta
Zmęczone moim imieniem
Wypowiadanym szeptem jak zaklęcia
Sahary skórę skropiły łzy
Namiętności nocy ciemnej
Jak atrament co otula papier
Nieodwracalnie
Powolnie spijasz ze mnie
Całe pokłady nadziei
Którą składam nieodwołalnie
W twoich dłoniach
Most pleców wzniesiony o północy
Drga choć pewnie unosi się
Wśród pościeli gdzie przejść chcemy
Na drugi koniec świata
Czy słyszysz bębny
Bijące w moim ciele
Serce chcące wyrwać się
Z piersi zmęczonej twoim ciężarem
Nie przestawaj
Jedyne czego pragnę
By świat skończył się
Na naszych ciałach
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz